Przemyślenia Mariana o współczesnym społeczeństwie

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

20
Lipiec
2014

Do czego zmierza dzisiejszy świat? Na pewno nie tylko ja czuję, że jest coś nie w porządku. Jesteśmy na etapie tworzenia nowego globalnego społeczeństwa w którym rządzi agresywny kapitalizm. To jest fakt, z którym ciężko dyskutować. Aby to stwierdzić,, wystarczy rzut oka na ludzi i na naszą zachodnią mentalność, ukierunkowaną na zysk i posiadanie. Ekonomia i nauka zajęły miejsce religii a nową Trójcą Świętą zostały Materializm, Konsumpcjonizm i Próżność. I jeśli by istnieli tacy Bogowie, prawdopodobnie cierpieliby na nadmiar składanych im ofiar. A ofiary są aż nadto hojne. Wśród nich są bowiem człowieczeństwo, empatia, sprawiedliwość, czy też godność, czyli wartości określające nas, jako gatunek ludzki. Mimo, że być może wielu z nas zdaje sobie z tego sprawę, jako ludzkość kroczymy niby górskim szlakiem, gdzie z jednej strony mamy pionowe ściany sukcesu, natomiast z drugiej – głęboką przepaść porażki. Pracujemy coraz więcej aby zarabiać więcej pieniędzy i kupować więcej niepotrzebnych nam rzeczy. Staramy się pracować więcej również dlatego, aby pewnego dnia zyskać wolność finansową, tylko że ten dzień nigdy nie nadchodzi, bo wciąż nam mało, wciąż można mieć więcej. Wolność w pojmowaniu zachodnim jest niczym więcej niż iluzją. Bo tak naprawdę, co czyni człowieka wolnym? Możliwość wyboru dowolnego produktu w supermarkecie? Możliwość wyboru pracy, czy partnera? Nasza wolność, podobnie jak średniowieczna twierdza cały czas jest obwarowana setkami pragnień i przekonań którym ulegamy. Czy potrafisz zostawić wszystko za sobą? Jeśli nie, nie mów o wolności.


Wpisany przez Marian

   

Ogniem i wodą, czyli XXXIII Wawel Cup

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

17
Lipiec
2014

Pojechałem na ten Wawel, bo zapisałem się już dość dawno. Z jednej strony moje treningi były raczej niezbyt konsekwentne przez ostatnie trzy tygodnie a z drugiej miałem nadzieję, że uda mi się coś na tych zawodach nabiegać. Jak to ostatnio zwykle bywa, nie miałem specjalnej ochoty na wieczorne imprezy. Chciałem po prostu zaczerpnąć nieco innego powietrza i spędzić kilka dni pod namiotem w międzyczasie biegając, czytając książkę i rozmawiając. Zbyt ciekawych rozmówców nie znalazłem, ale byłem daleki od martwienia się tym. Do samochodu wrzuciłem pełno badziewia, którego w normalnych warunkach nie dałoby się nosić na plecach. Ale teraz to inaczej, wygoda jest. Samochód, duży bagażnik, więc można się zabawić w szlachtę. 


Wpisany przez Marian

   

Marian is back

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

01
Lipiec
2014

Cooooooo? Nieeeee. A jednak. Marian powraca ze zdwojoną siłą, chciałoby się powiedzieć. Porzuciłem projekt znany pod nazwą "Jak zdrowo żyć" i wracam do siebie, wracam na Marian Pejdż, wracam na jakiś pokraczny hosting na8.pl. Rzecz jasna, porzuciłem tylko projekt a nie zdrowy tryb życia. Jakoś czułem, że na dłuższą metę taka koncepcja pisania nie jest dla mnie więc strona została całkowicie w dobrych rękach tych drugich Pabichów. Minęło prawie równiutko pół roku przez które nic tutaj nie napisałem a być może ktoś się zastanawiał co u mnie słychać. Mógłbym się zabrać za opisywanie wszystkich wyjazdów w tym roku na zawody i inne duperele, ale jakoś nie za bardzo chce mi się sięgać tak daleko w przeszłość. Odnośnie zaległości, w teorii mam jeszcze do napisania 4 część rosyjskiej odysei.  Może być nieco karkołomne zadanie choć przyznaję, że miałem już momenty, że prawie usiadłem do komputera z zamysłem spłodzenia ostatniej części naszych dalekowschodnich harców. Tak czy inaczej, niech ten wpis będzie tylko zapowiedzią kolejnych, oraz przypomnieniem, że znów możecie zacząć odwiedzać ten mój mały kawałek internetu. 

 

Z wyrazami szacunku,

Marian 


Wpisany przez Marian

   

Rosyjska odyseja, część 3

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

29
Grudzień
2013

Prom w ust barguzinieObudziłem się niekiepsko skacowany. A trzeba było ruszać do Ułan-Ude. Na szczęście na dworzec mieliśmy rzut kamieniem i  ledwo powłócząc nogami dotachaliśmy nasz dobytek. Łamiąc stereotypy o polskim pechu od razu załapaliśmy się na busa. Potwierdziła się teza, że każdy przejazd jest przygodą. W Rosji ogólnie dystanse są nieco inaczej pojmowane niż w naszej rodzimej Polsce. 200 km to jak z Pabianic do Łodzi. A dzień jazdy to jak wycieczka do Warszawy. Dlatego za każdym razem na trasie mieliśmy jeden lub dwa dłuższe postoje w przydrożnym barze, gdzie można było standardowo zjeść coś buriackiego. Z założenia sa bez limitu czasowego, bo kierowcy od momentu wyjazdu z miasta A nie obowiązuje już żaden rozkład jazdy. Marszrutka i tak jest najczęściej pełna a poza tym po drodze za bardzo nie ma miejsc gdzie można wsiadać a więc jednocześnie nie ma przystanków pośrednich bo 95% pasażerów jedzie z A do B. O ile u nas autobusy to najczęściej zawalidrogi tak tutaj do demony szos.


Wpisany przez Marian

   

Strona 1 z 18


Webdesign by Webgau.de | Support by Forum | XHTML & CSS Valide